czwartek, 17 maja 2012

Test kolarski

Wychodząc na przeciw oczekiwaniom czytelników mojego bloga, którzy stwierdzili, że dobrym pomysłem będzie umieszczanie postów z subiektywnym odczuciem treningów, zamierzam napisać o moim  teście rowerowym jaki miałem we wtorek - tak na dobry początek :-)
Według rozpiski, którą dostałem miałem w trakcie treningu zrobić test w celu zaktualizowania stref tętna. Polegał on na dwukrotnym powtórzeniu ośmiu minut jazdy z maksymalną intensywnością. Wszystko byłoby zapewne prostsze, gdyby dość mocno nie padało, było cieplej i bezwietrznie, a ja bym był wypoczęty, a nie przytłoczony całym dniem wychodził na trening dopiero o osiemnastej. No cóż, sportowiec nie może mieć wymówek, więc rozrobiłem izotonik i wyruszyłem. Pomijając fakt, że po dwóch przejechanych kilometrach nie pozostawała na mnie sucha nitka to z zimna traciłem czucie w dłoniach i stopach :-) Jednak nie było już odwrotu. Po czterdziestu pięciu minutach rozgrzewki przystąpiłem do pierwszego wysiłku. Udało mi się zmobilizować i wejść na naprawdę wysokie obroty. Następnie po dziesięciu minutach delikatniejszej jazdy przyszedł czas na drugie powtórzenie i tu już nie było tak łatwo, gdyż ciało jeszcze odczuwało poprzedni bodziec. Dodatkowo pogoda nie motywowała to "wycięcia" się, ale nie dopuściłem do siebie myśli o jakimkolwiek odpuszczeniu. Ból był taki, że zmuszony byłem co chwilę krzyknąć. Mimo wszystko byłem w stanie jeszcze przyśpieszyć, gdyż przed oczami miałem niesamowitego motywatora - widok, gdzie stoję na najwyższym stopniu podium podczas najbliższych Mistrzostw Polski, a wiedziałem, że ten test to jest kolejny krok do sukcesu. Po skończonym wysiłku poczułem ogromną satysfakcję, a dzisiaj na rowerze dodatkowo uda ;-) 

Tak wyglądała moja bluza, spodenki i skarpety po treningu ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz